
Rumunia budzi coraz większe zainteresowanie wśród polskich turystów. Kraj ten przyciąga przede wszystkim pięknymi górami, choć gro osób ostatecznie i tak zmierza na wybrzeże Morza Czarnego. Czy słusznie? Mamy poważne wątpliwości, którymi dzielimy się w tym poradniku.
Morze Czarne bardzo przypomina Bałtyk. Jest oczywiście cieplejsze, natomiast jeśli szukasz przejrzystej wody i możliwości podziwiania podwodnej fauny i flory, to… jedź do Chorwacji. Będzie bliżej i pod tym względem dużo lepiej.
Jeśli spodziewasz się znaleźć w Rumunii bajeczne plaże, to wiedz, że polski Bałtyk pod tym względem wypada o niebo lepiej. Plaże na rumuńskim wybrzeżu Morza Czarnego są strasznie zatłoczone, bywają brudne, a sam piasek stanowczo nie należy do najprzyjemniejszych i najładniejszych.
Jednym może się podobać, innym nie do końca. Fakt, że jest specyficzny, przywodząc na myśl trochę romskie, trochę rosyjskie czy ukraińskie klimaty. Jest „na bogato”, choć przy okazji kiczowato. Co kto lubi.
Podróżując po Rumunii, a nawet wybierając się na krótką wycieczkę poza nadmorskie kurorty, można dostrzec, jak wiele drogi ten kraj ma jeszcze do przebycia – nawet w porównaniu z Polską. Z jednej strony luksusowe apartamentowce stawianie z typowo wschodnioeuropejskim rozmachem, z drugiej potworna bieda i obrazki, jakich nad Wisłą już się nie doświadcza.
Rumunia to atrakcyjny kierunek wyjazdów, ale na ten moment raczej nie dla fanów plażowania. Dużo lepiej jest zatrzymać się w tamtejszych górach.