
Powszechnie wiadomo, że warunkiem taniego podróżowania samolotem jest rezygnacja z bagażu rejestrowego na rzecz walizki lub torby kabinowej. Problem w tym, że linie lotnicze, zwłaszcza budżetowe, narzucają bardzo rygorystyczne limity wymiarów bagażu. W dodatku pracownicy linii coraz skrupulatniej pilnują, czy pasażerowie przestrzegają zasad. Jeszcze ostrzejsze kontrole właśnie zapowiedział Ryanair.
Od listopada 2025 roku naziemni pracownicy Ryanair będą mieć dodatkową motywację do tego, aby z aptekarską dokładnością kontrolować wymiary bagażu podręcznego pasażerów. Linia przyzna im wyższe premie za wykrycie prób wniesienia na pokład bagażu wykraczającego ponad limit.
Obecnie pracownicy otrzymują 1,5 euro za każdy taki przypadek. Po podwyżce kwota ta wzrośnie do 2,5 euro. Mało tego: Ryanair znosi miesięczny limit dodatkowego wynagrodzenia, co w praktyce oznacza, że pracownicy mogą być bardzo zdeterminowani do przyłapywania pasażerów na nawet najdrobniejszych odchyleniach od przyjętej normy.
Obecnie pasażerowie Ryanair mogą wnieść na pokład bagaż podręczny o maksymalnych wymiarach 40 x 30 x 20 cm. W przypadku, gdy walizka czy plecak nie mieści się w specjalnym koszu do mierzenia, bagaż musi zostać nadany do luku, co wiąże się z dodatkową opłatą – nawet do 75 euro (czyli często więcej niż kosztował sam bilet).
Przypadki, gdy pomysłowi pasażerowie są przyłapywani na próbie wniesienia na pokład większego bagażu, już dziś są nagminne, a po zmianach w wynagradzaniu pracowników staną się powszechne.