
Wakacje all inclusive bez wątpienia są wygodne, a często też opłacalne. Są jednak takie kraje, w których ten model w ogóle się nie sprawdza i dużo rozsądniej jest korzystać z lokalnej, a nie hotelowej kuchni. Kilkoma przykładami dzielimy się w naszym poradniku.
Tajlandia to mekka dla fanów ulicznego jedzenia, które jest śmiesznie tanie, zawsze świeże i przepyszne. Szkoda czasu na stołowanie się w hotelu – dużo lepiej jest wybrać się w ekscytującą kulinarną podróż np. ulicami Bangkoku.
Podobna sytuacja jak w przypadku Tajlandii. W Wietnamie jedzenie – i to doskonałe – jest serwowane na każdym kroku, kosztując przy tym dosłownie grosze. Często jest dużo smaczniejsze i lepsze jakościowo niż w hotelach.
Tutaj szczególnie mamy na myśli wyspę Bali, na której dosłownie roi się od restauracji, barów czy kramików z ulicznym jedzeniem. Jest tanio, bardzo smacznie i bezpiecznie, o ile oczywiście lubisz wyraziste smaki. Najtaniej z reguły zjesz w lokalnych warungach, czyli małych knajpkach zlokalizowanych na każdej ulicy np. w Ubud.
Choć większość polskich turystów wybiera wakacje w Maroko w formule all inclusive, to radzimy, aby poprzestać tylko na śniadaniach – oczywiście poza kurortami. Kuchnia marokańska jest przepyszna, bardzo zróżnicowana, a można jej zasmakować wszędzie. Kuskus, tagine i inne dania najlepiej smakują w małych, domowych kuchniach czy prosto na ulicy, co stanowi też ważny element poznawania kultury tego kraju.