Wrocław w poezji: MALEŃKI ŚWIĘTY // Jan Izydor Sztaudynger

Jerzy Biernacki
05.11.2015

MALEŃKI ŚWIĘTY

Jan Izydor Staudynger 

Chodzi maleńki święty

Po ulicach Wrocławia,

I muchy z siatek pajęczych

Własnymi palcami wybawia.

 

Ratuje wróble ranione,

Koniom sierść startą jedwabi,

W parku skoszone siano

Na kopy wysmukłe grabi.

 

Dzieci prowadzi przez jezdnię

Wśród rozpędzonych pojazdów,

Zbiera do swego fartucha

Opadające gwiazdy.-


W ciągu każdego poranka,

W ciągu każdego wieczora

Zjawia się w wielu miejscach

Znienacka, jak metafora.

 

Lecz wyśmiewają go trochę

Inni, prawdziwsi święci,
>Wysoko w hierarchii nieba

Wzniesieni, czy posunięci

 

Mówią, że jego cuda,

To nie są cuda prawdziwe.

Bo czy to cud doprawdy,

Rozplątać końską grzywę?

 

Bo czy to cud doprawdy

Ratować muchę z pajęczyn?

Mucha jest tak natrętna,

Tak uporczywie brzęczy.

 

Ale kochają  świętego

Ubodzy ludzie z Wrocławia,

I muchy, które z sieci

Własnymi palcami wybawia.

 

I kocha go też Odra,

Chociaż nikomu nie powie...

Bo na jej srebrnym czole

Gwiazdy gasnące łowi.

 

Choć nie pisały o świętym

Ozdobne litery kronik,

Nie opowiada o nim

Żadna tablica, ni pomnik.

 

W Rzymie nie słyszał papież,

Że istniał taki święty,

Co przez żurawi klangor,

Żywcem był wniebowzięty.

 

A mnie balladę o nim

W niebo wpisała jaskółka,

Wcale nie kreśląc liter

Lecz kreski, spirale i kółka.

 

Odcyfrowałem balladę,

Do głębi serca wstrząśnięty,

Że taki był cudowny,

Nie istniejący święty.

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie

Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.