
Przeglądając oferty podhalańskich hoteli na Sylwestra i Nowy Rok, aż chce się zawołać: kogo na to stać? Ceny są absurdalnie wysokie, a stawki na poziomie 1000 zł za osobę za noc (i to nie wliczając kosztu uczestnictwa w balu sylwestrowym) są na porządku dziennym. Czy warto tyle płacić?
I wcale nie przesadzamy, ponieważ uwzględniając koszt dojazdu na Podhale może się okazać, że znacznie tańszą opcją będzie wykupienie wycieczki np. do Egiptu – przy okazji można solidnie odpocząć, popływać w morzu, złapać opaleniznę i uciec od polskiej zimy.
Zanim więc ulegniesz pokusie zarezerwowania absurdalnie drogiego pobytu w hotelu pod Tatrami w okresie noworocznym, poszukaj alternatywnych opcji i przekonaj się, że są granice przepłacania i pazerności.
Jasne, że wizja powitania nowego roku pod Tatrami wydaje się bardzo atrakcyjna. Zakopane ma niepowtarzalny klimat, a jeśli w dodatku popada śnieg, to o magiczny anturaż można być spokojnym.
Z drugiej jednak strony mówimy tutaj o kilku dniach spędzonych na Podhalu, które mogą wydrenować z portfela dobrych kilka tysięcy złotych. To sporo za chwilę odpoczynku, dlatego może się okazać, że stosunek ceny do jakości pobytu i poziomu regeneracji będzie zupełnie nieadekwatny.
Horrendalne ceny noclegów nie są tylko podhalańską domeną – pod tym względem bardzo szybko dogoniliśmy, a wręcz prześcignęliśmy wiele krajów Zachodniej Europy. Chyba jednak nie o taki rozwój nam chodziło, prawda?