Promocja bez szans w starciu ze słaby rublem. Rosjanie omijają Gdańsk

Andrzej Winnicki
30.06.2015

Reklamy w rosyjskiej telewizji, umowa o małym ruchu granicznym, rosyjskojęzyczne tablice informacyjne i menu – Gdańsk znakomicie przygotował się na ekspansję Rosjan z Obwodu Kaliningradzkiego. I przez lata to procentowało w postaci dużych wpływów do miejskiej kasy. Niestety, eldorado skończyło się wraz z gwałtownym spadkiem wartości rubla. Dziś po Rosjanach i ich pieniądzach zostało już tylko rzewne wspomnienie.

Rublu, daj żyć

Statystyki są dla Gdańska bezlitosne. Liczba osób przekraczających granicę w Obwodzie Kaliningradzkim spadła o kilkadziesiąt procent. Szczególnie widoczne było to w okresie przedświątecznym, kiedy to normalnie do Polski wjeżdża nawet 25 tysięcy osób w ciągu doby. W grudniu 2014 roku było to zaledwie 15 tysięcy.

Główny winowajca? Słaby rubel. Rosyjska waluta przeżywa największy spadek wartości od kryzysu w latach 90. Rosjan po prostu nie stać już na robienie zakupów w Polsce, w tym w Gdańsku. Dla stolicy Pomorza jest to szczególnie dokuczliwe, bo tutejsze galerie handlowe, restauracje, punkty usługowe, zarabiały krocie na rosyjskich turystach.

Miasto oczywiście na to reagowało i m.in. zdecydowało się zorganizować kampanię reklamową w rosyjskiej telewizji. Promocja za naszą wschodnią granicą była tak szeroko zakrojona, że w pewnym momencie na parkingach przed gdańskimi galeriami handlowymi rosyjskie rejestracje samochodowe można było liczyć w setkach.

Gdańsk wciąż może zawalczyć o rosyjskich turystów

Sytuacja nie jest jeszcze dramatycznie zła i nadal sporo Rosjan odwiedza Gdańsk w celach zakupowych czy typowo turystycznych. Jednak w obliczu tak dużych problemów ekonomicznych naszych sąsiadów, Gdańsk musi się wykazać prawdziwym zmysłem promocyjnym. Sztuką jest bowiem zachęcić do odwiedzin nie tylko tych, których na to stać. Jakie argumenty w garści ma miasto?

To przede wszystkim zabytki. Do ich podziwiania nie jest przecież niezbędny wypchany portfel. Gdańsk jest pod względem atrakcji historycznych jednym z najciekawszych miast tej części Europy i powinien nadal podkreślać ten fakt wśród turystów także zza wschodniej granicy.

Paradoksalnie problem z odpływem Rosjan przyjeżdżających do Gdańska głównie na zakupy może wyjść miastu na dobre. Dlaczego? Niezbyt korzystnym wizerunkiem byłby przecież ten prezentujący Gdańsk, jako miasto galerii handlowych i taniego „szopingu”. Stolica Pomorza ma do zaoferowania zdecydowanie więcej i powinna podkreślać swoje bardziej ekskluzywne walory.

Inni mają gorzej

Sytuacja Gdańska i innych pomorskich miejscowości chętnie odwiedzanych do tej pory przez Rosjan i tak jest względnie niezła – mały ruch wizowy zapewnia lokalnemu handlowi całkiem przyzwoite dochody. Co jednak mają powiedzieć w Krakowie i Zakopanem?

Stolica Małopolski już przed świętami 2014 roku ogłosiła, że notuje gigantyczny spadek zainteresowania turystycznego wśród Rosjan. Z tego powodu zostały m.in. zamknięte dwie agencje turystyczne obsługujące zwiedzających zza wschodniej granicy. Dramat też pod Tatrami. Statystycznie odpływ turystów z Rosji wyniósł tu w okresie świąteczno-noworocznym aż 70%!

Sytuacja jest trudna, a takie warunki najlepiej weryfikują politykę promocyjną polskich miast. Te, które poza klimatem i tanimi sklepami mogą zaoferować coś więcej, na pewno w dłuższej perspektywie wygrają. Będą bowiem w stanie naturalnie przestawić się na nieco bardziej zamożnego i wymagające turystę, choćby z zachodu. Gdańsk ma wszelkie narzędzia, aby obrać właśnie taki kierunek.

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie